• Wpisów: 11
  • Średnio co: 185 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 09:03
  • Licznik odwiedzin: 3 367 / 2228 dni
 
weronikaniczyja
 
Weronika Niczyja: Spoglądam gdzieś w dal i widzę jak słońce płonie tulone w zaróżowione iskrami chmury. Drzewa lekko falują, gałęzie ze skrzypiącym dźwiękiem poruszają się, a liście bezwładnie wirują w przestrzeni. Wbiegł mi do uszu ten wyjący hałas, jak wiatr po rynnach się wspina, dotka mych okien i szyby drapie. Zaczyna padać deszcz, mój dom nie ma sufitu, krople wpadają na moją twarz, spływają po powiekach i imitują słone łzy. Wokół mnie do lotu podrywa się kurz poruszony ociężale opadającą na ziemię wodą. Słońce schowało się za horyzontem jakby przyćmione deszczem. Słyszę gdzieś śpiew ptaków, lecz nie wiem skąd dochodzi, bo wszystkie ptaki, te barwne jak i najzwyczajniejsze pochowały się w suchych miejscach. Woda powoli zaczęła się wlewać przez dziury w  ścianach, przez które także do środka wleciały ptaki, już wiem, że schowały się pod wykładziną. Kładę się na łóżku, włączam smutną muzykę i pozwalam się jej porwać. Zanurzam się głęboko w dźwiękach pianina, topią mnie przepełnione bólem słowa, wciągają gdzieś głęboko pod powierzchnię  podświadomości. Zaciskam zęby, żeby się nie udławić się strachem, by zbyt dużo go nie połknąć, by nie osiadł w moim sercu. Wyciągam rękę nad wodę, ale powietrze jest jeszcze bardziej słone od łez. Zaczynam topnieć, topnieją moje kończyny, moja twarz, moje palce, powoli topnieje moja dusza, mętne krople mnie rozpuszczonej wypełniają bezdenną przestrzeń wokół mnie, podłoga zamieniła się miejscem z sufitem. Jestem gdzieś głęboko, rzeczywistość mi blednie, zaszywa się białą mgłą. Coś pulsuje w moim wnętrzu, pęcherzyki nadziei wybiegają z moich ust i tonę.


44314091000f912b52fbc4aa.jpeg




Jeśli ktoś ma ochotę pisać listy - zapraszam na priv.

Jeśli ktoś ma do mnie jakieś pytania, zapraszam: ask.fm/weronikaniczyja

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego