• Wpisów: 11
  • Średnio co: 185 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 09:03
  • Licznik odwiedzin: 3 367 / 2228 dni
 
weronikaniczyja
 
Weronika Niczyja: Siadam przy biurku. Sięgam po szare pudełko z wieczkiem na którym wymalowano fioletowe i różowe kwiaty. Nikogo nie ma w domu. Jest cicho, dziwnie cicho. Nikt nie krzyczy i nie rzuca nieprzyjemną dla ucha wiązanką przekleństw. Siedzę przy biurku. Wyciągam z szarego pudełka koperty, niektóre są pogniecione, a w nich kartki, całe zapisane. Czytam wszystko, niektóre listy są do mnie, niektóre sama napisałam do nikogo i nikt ich nigdy nie przeczyta. Czytam i łzy powoli zaczynają kapać na papier, literki się rozmazują, daty, wstępy, zakończenia i pożegnania rozpływają się, kartki robią się mokre, gdy je trzymam mam wrażenie że rozerwę je swoim niespokojnym oddechem. Drżą mi dłonie, są lodowate, choć i dotknij ich, zobaczysz jaką temperaturę ma moje serce. Ciągle patrzę na te sumiennie zapisane stronice, widzę daty, dwudziesty pierwszy sierpnia dwa tysiące dwunastego roku. Jestem choć w gruncie rzeczy mogłoby mnie nie być. Przerzucam kartki dalej, drugi styczeń dwa tysiące dwunastego roku, piętnasty grudnia dwa tysiące jedenastego roku.. Nadal istnieję, pomimo upływu czasu. Pomimo trwania we mnie natarczywych uczuć. Nie wiem jak długo można tak być. Nie wiem.


22.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego