• Wpisów: 11
  • Średnio co: 185 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 09:03
  • Licznik odwiedzin: 3 367 / 2228 dni
 
weronikaniczyja
 
Weronika Niczyja: Szłam dzisiaj ulicą. Powoli, spokojnie, pierwszy raz od dawna tak po prostu się nie spieszyłam, wszystko było mi obojętne, upajałam się ciepłymi promieniami słońca które błądziły mi po twarzy. Miałam w uszach słuchawki, smutna muzyka obdarowała mnie przyjemną melancholią, nie słyszałam nawet własnych kroków. Byłam tylko ja,muzyka i lekki powiew chłodnego wiatru. W końcu uniosłam głowę, spojrzałam przed siebie i zobaczyłam człowieka idącego w oddali po chodniku. Wpierw się przestraszyłam, tak jak zawsze, gdy widzę kogoś nieznajomego. Gdy postać zbliżyła się, mogłam się jej dokładniej przyjrzeć. Naprzeciwko mnie, szedł mężczyzna, o cerze koloru kości słoniowej i włosach tak jasnych, że prawie białych. Nigdy w realności nie widziałam stworzenia tak delikatnego i pięknego. Nie mogłam oderwać od Niego moich smutnych oczu, dopiero po chwili zorientowałam się, że i On na mnie patrzy. Wpatrywaliśmy się w siebie przez te kilka chwil, gdy mijaliśmy się na ulicy. Dostrzegłam niesamowity ból w Jego oczach i wiem, że On w moich zobaczył to samo. Intymność naszych spojrzeń pochłonęła mnie całkowicie. Nie mogłam się otrząsnąć, gdy straciłam Go z pola widzenia, poczułam pustkę, chciałam Go dotknąć, pociągnąć jak mała dziewczynka za rękaw Jego czarnej kurtki, przytulić go. Ucałować Jego powieki tak, żeby cały Jego ból odpłynął do moich ust, żebym mogła pocierpieć za Niego.. Nie umiałam się otrząsnąć. Nadal nie potrafię uwierzyć, że pewnie już nigdy w życiu Go nie zobaczę.



largellllllllllll.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego